Słowa „i po bajce” nawiązują do mojego poprzedniego felietonu, a nie do jakiejkolwiek i czyjejkolwiek bieżącej sytuacji. Chyba że do kogoś albo czegoś akurat ten opis pasuje… Są wakacje, więc teoretycznie powinienem poruszać lżejsze tematy. Spróbuję, ale nie wiem, czy mi się uda. Nie wiem, ponieważ po pierwsze sytuacja w branży jest dość trudna, a po drugie wyzwania stojące przed nami dość wyraźnie uwypuklają upały. I nie tylko.

Zdrowie, życie i przyszłość mieszkańców naszych wsi, miasteczek i miast – chcę ten problem poruszyć w dwóch perspektywach. Pierwszą z nich jest zapewnienie ciągłego zaopatrzenia w dobrą wodę. Niestety zdarzają się ciągle przypadki kwestionowania promocji picia wody prosto z kranu. Patrząc na ten problem z punktu widzenia mieszkańca i statystyki, wydaje się oczywiste, że akcja ta (swoją drogą trochę dziwnie pisze mi się o tym jako o akcji, skoro trwa to już kilka lat) prowadzi wprost do oszczędności w budżetach domowych, a tym samym do wzbogacenia się naszych klientów. Czy nie o to właśnie powinno chodzić?

To się po prostu opłaca

Swego czasu przeprowadziłem obliczenia i wyszło mi, że z punktu widzenia społecznego akcja ta jest dla naszych klientów niezwykle opłacalna. Jeżeli ktoś zdecyduje się na picie wody z kranu zamiast butelkowej, to z jednej strony oszczędza przeszło tysiąc złotych rocznie, a z drugiej chroni środowisko poprzez nieużywanie butelek z tworzyw sztucznych.

Drugą perspektywą jest podjęcie próby stworzenia lep...