Stare Zoo w Poznaniu, placówka wchodząca w skład poznańskiego Ogrodu Zoologicznego, z uwagi na swoją historię i obecne umiejscowienie w ścisłym centrum miasta to bardzo ciekawy punkt do obserwacji dotyczących zachowania się fauny na obszarze zurbanizowanym. Pracownicy poznańskiego Starego Zoo podejmują też wiele działań, których celem jest zachowanie bioróżnorodności i pomoc zwierzętom.

Podstawą naszych przedsięwzięć jest praktyka i obserwacja – na tej podstawie podejmujemy szereg działań. Moje rozważania rozpocznę od owadów zapylających. To dla nich co roku wysiewamy łączki kwietne i miododajne. Nasadziliśmy też mnóstwo róż, które są bardzo chętnie odwiedzane przez dzikie pszczoły i trzmiele. W ubiegłym roku od strony ul. Zwierzynieckiej przyleciał do nas duży rój pszczoły miodnej. Wzywaliśmy wówczas pszczelarzy z Miejskiego Koła Pszczelarzy w Poznaniu po to, by rój zabezpieczyć. W związku z obecnością zapylaczy w parku bardzo rozważnie stosujemy zabiegi chemiczne. Uwzględniając bezpieczeństwo tych owadów, nie wykonujemy oprysków insektycydami, np. na różach, podczas oblotu, który trwa od świtu do zmierzchu. Oprysk wykonywany jest wieczorem po zamknięciu zoo. Całkowicie zrezygnowaliśmy też ze stosowania środków chwastobójczych – chwasty usuwane są mechanicznie. W kilku miejscach mamy domki do zimowania dla owadów: przy stawie lemurów jest domek dla biedronek, przy stawie koło Ptaszarni postawiliśmy i wyposażyliśmy w ramach zajęć edukacyjnych domek dla różnych owadów, a odwiedzające nas dzieci same siały nasiona roślin miododajnych i podlewały je, używając małych konewek.

Przylatują też motyle 

Przywabiamy do Starego Zoo również motyle. W tym celu nasadziliśmy kilka odmian budlei, jeżówkę, lawendę, werbenę patagońską, rozchodnik – rośliny chętnie przez nie odwiedzane. Nie usuwamy pokrzyw i ostu na wybiegach, żeby motyle miały gdzie złożyć jaja. Odwiedzają nas różne gatunki rusałek: admirały, ceiki, pawiki, pokrzywniki, osetniki, a także cytrynki i bielinki. Pojawił się nawet paź żeglarz. Posadziliśmy sadźce, żeby przywabić dostojki malinowce, ale te niestety się nie pojawiły.

Wieczorami przy odrobinie szczęścia w okolicach Groty można spotkać jeża. W tej okolicy nie grabimy liści na zimę, żeby jeże miały gdzie zimować. Natomiast w powalonym, próchniejącym pniu topoli przed Ptaszarnią zimują traszki zwyczajne. Jeśli chodzi o ptaki, to poznaniacy mogą tu spotkać mnóstwo gatunków: wróble (zwyczajnego i mazurka), kowalika, pełzacza, gila, sikorki (bogatkę i modrą), kosa, kawkę, kwiczoła, rudzika, dzwońca, ziębę, kopciuszka, jemiołuszkę, pokrzewkę czarnołbistą, piegżę, dzięcioła zielonego, gołębia grzywacza, sierpówkę, wronę siwą, no i oczywiście gołębie domowe. Zimą mądrze je dokarmiamy, a na drzewach powiesiliśmy mnóstwo budek lęgowych. Prawie każdego poranka wyspę lemurów odwiedza bardzo płochliwa czapla siwa, której wcale nie przeszkadza ruch na ul. Bukowskiej. A pewnego razu nad stawem koło Groty zaobserwowaliśmy nawet zimorodka. Każdego roku mamy też spory wysyp młodych kaczki krzyżówki. Pisklęta niestety znikają w ciągu kilku dni, zjadane prawdopodobnie przez lisy, o których obecności informują nas dyżurujący w nocy ochroniarze.

Lisa trzeba wyprosić

Lisy niestety nie są mile widzianymi gośćmi. Musimy pilnować, żeby poziom wody w stawach był zawsze na tyle wysoki, aby drapieżniki nie dostały się na wyspy, na których nocują ptaki. W przypadku zbyt dużej liczby lisów na terenie wystawiamy żywołapkę i złapane osobniki wywozimy do lasu.

Istnieje też – właściwie można powiedzieć – miejska legenda, że Stare Zoo musi istnieć, ponieważ gdyby je zamknąć, szczury zalałyby miasto. Zwiedzający często nas o to pytają. Szczury w kanalizacjach pod Starym Zoo są – tak samo jak pod całym sta...