Stare i okazałych rozmiarów drzewo jest w powszechnym odczuciu wymagającym ochrony pomnikiem przyrody. Motywy tej ochrony są obecnie dość zróżnicowane. Obejmują ochronę drzew jako zabytków przyrody i kultury, ochronę ze względów historycznych, estetycznych i ekologicznych, a także jako obiektów naukowych.

Za twórcę pojęcia „pomnik natury” (niem. Naturdenkmal) uważany jest Alexander von Humboldt (1769–1859), który w diariuszu ze swojej podróży do Ameryki Południowej, odbytej w latach 1799–1804 razem z botanikiem Aimé Bonplandem (1773–1858), opisał rosnące w Wenezueli olbrzymie drzewo „Zamang”. Nazwał je właśnie „pomnikiem natury”. Uważając je za najstarsze i najpotężniejsze drzewo w tym kraju, porównywał je z drzewem smoczym (Dracena draco) z okolicy Orotawy na Wyspach Kanaryjskich1. Tak przedstawił wydarzenie, które stoi u podstaw współczesnej ochrony pomników przyrody w wielu krajach, także w Polsce: Za wsią Turmero, w kierunku Maracay […] widnieje na horyzoncie coś, co przypomina swym wyglądem okrągły pagórek, pokryty zielenią kopiec. Nie jest to jednakże ani pagórek, ani zwarte skupisko drzew, lecz tylko jedno drzewo – słynny Zamang del Guayre, znany w całym kraju z powodu niespotykanej rozłożystości konarów, tworzących koronę o 187 m obwodu. Zamang jest pięknym gatunkiem mimozy o pogmatwanych, rozwidlających się gałęziach. Delikatne listowie przyjemnie kontrastuje z błękitem nieba. Dość długo pozostawaliśmy pod owym roślinnym sklepieniem. Pień drzewa ma tylko 20 m wysokości i 3 m średnicy. […] Rośliny pasożytnicze okrywały gałęzie i przebijały korę. Mieszkańcy tych dolin, szczególnie zaś Indianie, wielką czcią otaczają to drzewo, które już pierwsi zdobywcy zastali chyba w obecnym stanie. […] Zamang ten jest co najmniej tak stary jak drzewo smocze pod Orotawą. Widok sędziwych drzew posiada w sobie coś wielkiego i wzniosłego, dlatego też naruszenie tych pomników natury w krajach pozbawionych pomników sztuki jest surowo karane2. Uważa się, że wspomnianymi w opisie „roślinami pasożytniczymi” były epifityczne bromelie (Bromeliaceae).

Sekrety deszczowego drzewa

Słynny „Zamang” to strączyn parasolowaty (Pithecolobium saman, syn. Albizia saman, Samanea saman) z rodziny bobowatych (Fabaceae), rozłożyste drzewo do 25 m wysokości, o parasolowatej koronie i płytko, daleko rozprzestrzeniających się korzeniach, występujące od Ameryki Środkowej po Amazonię. Z drzewa skapuje słodki sok, a liście i kwiaty zawsze zwijają się o zmierzchu i przed nadejściem deszczu, dlatego zwyczajowo nazywane jest „drzewem deszczowym” (ang. Rain Tree). Inne nazwy to: Cow Tamarind, Saman, Monk Pod Tree i Sirisa. Strączyn parasolowaty jest powszechnie introdukowanym w krajach tropikalnych drzewem ozdobnym, głównie alejowym, najczęściej spotykanym w zieleni ulicznej. Sadzony także jako drzewo ocieniające na plantacjach kakao i kawy. Obecnie w wielu regionach Azji, Oceanii i Polinezji jest to gatunek inwazyjny, rozprzestrzeniający się spontanicznie. W Papui Nowej Gwinei masowo zarasta i zacienia pastwiska, stanowiąc istotny problem dla hodowców. Długie, mięsiste strąki są wartościową, powszechnie stosowaną paszą dla zwierząt. Drewno jest cennym materiałem rzeźbiarskim, zwłaszcza w rękodziele artystycznym.

Wspomniane drzewo smocze (dracena smocza, smokowiec, Dragon Tree) z rodziny szparagowatych (Asparagaceae), rosnące w Villa de La Orotava na Teneryfie, jest gatunkiem endemicznym Madery i Wysp Kanaryjskich, gdzie rozpowszechnione jest także w uprawie, podobnie jak na Wyspach Zielonego Przylądka. Gatunek ten tworzy wysoki (do 20 m), ciemnoszary pień, dzielący się na gałęzie, których wąskie, szablaste, ciemnozielone liście układają się w koronę na kształt parasola. Wzrost jest powolny – po ok. 10 latach drzewo osiąga wysokość 1 m. Drewno pozbawione jest słojów, dlatego wiek można ocenić wyłącznie na podstawie podziału gałęzi. Dla dawnych mieszkańców Wysp Kanaryjskich – ludu Guanczów o pochodzeniu berberyjskim, których kultura zanikła pod koniec XV w. – drzewo to posiadało właściwości magiczne. Wypływającą po nacięciu kory lub liści żywicę, która, utleniając się, przybierała czerwony kolor, nazywali smoczą krwią.

Rosnące zainteresowanie tematem

Opisany przez Alexandra von Humboldta „Zamang” wzbudzał ogromne zainteresowanie wśród czytelników opracowań związanych z podróżą po Ameryce Podzwrotnikowej. Dopiero po blisko 60 latach od jego podróży Pál Rosty de Barkócz (znany także jako Paul de Rosti, 1830–1874), fotografik, geograf i etnograf, pionier fotografii w Wenezueli, Teksasie i na Kubie, wykonał w 1857 r. pierwsze fotografie tego potężnego drzewa. Na ich podstawie powstały liczne litografie, które zaczęły pojawiać się drukiem w kolejnych książkach. Chociaż drzewo to nie przetrwało do naszych czasów, to jednak zostało odpowiednio upamiętnione. Dzisiaj pozostałości jego pnia, ze stosowną tablicą informacyjną, znajdują się na skwerze w Turmero (Wenezuela, stan Aragua), otoczone ozdobnym murem. Zachowano genius loci jednego z najsłynniejszych drzew.

Nie...