Rozstrzygnięto aukcje w przetargu na odbiór odpadów komunalnych w Warszawie na następne trzy lata. MPO straciło 3 sektory na rzecz firm Byś, Lekaro i konsorcjum Partner. W stolicy prawdopodobnie zwiększy się też opłata śmieciowa, bo miasto tylko w 2019 r. wyda na gospodarkę odpadami aż 937 mln zł.

Znamy wynik aukcji w przetargu na odbiór odpadów komunalnych w stolicy. Umowy będą obowiązywać od chwili rozstrzygnięcia przetargu i podpisania umów przez trzy kolejne lata.

W przetargu na odbiór odpadów komunalnych i transport do instalacji lub stacji przeładunkowej podzielono miasto na dziewięć sektorów. W postępowaniu wpłynęło dziewięć ofert. Przetarg rozstrzygnięto w systemie aukcji internetowych, które odbyły się 23, 24 i 25 stycznia.

Odbiór odpadów w Warszawie – zwycięzcy przetargu

Z wyników aukcji można wywnioskować, że w stolicy zmienią się operatorzy trzech sektorów. Przez następne trzy lata odpady z Bielan i Żoliborza odbierze teraz firma Byś (wcześniej ten sektor obsługiwało MPO Warszawa), Białołękę i Targówek obsłuży konsorcjum Partner (wcześniej odpady z tych dzielnic odbierało również MPO Warszawa), a śmieci z dzielnicy Mokotów odbierze Lekaro (ten sektor dotychczas także należał do MPO).

W pozostałych sektorach (łącznie 13 dzielnic) operatorzy się nie zmienią. Dla dzielnic Ochota, Ursus, Włochy, Śródmieście, Wola i Bemowo będzie to nadal MPO Warszawa. Śmieci z Pragi Północ i Południe, Rembertowa, Wawra i Wesołej odbierze Lekaro. Ursynów i Wilanów pozostaną w rękach konsorcjum Remondisu i Suez.

Polskie miasta nie chcą dopłacać do gospodarki odpadami

Urząd miasta w Warszawie informuje, że oferty zostały sprawdzone pod względem formalnym. Ocenie podlegały trzy kryteria: cena (60 proc.), kryterium środowiskowe (20 proc.) i kryterium jakościowe (20 proc.). Kryterium licytowanym w toku aukcji była cena brutto.

Licytowane były ceny jednostkowe: cena ryczałtowa brutto za odbiór tony odpadów komunalnych dla odległości do 10 km, powyżej 10 km do 20 km i powyżej 20 km do 40 km. Punkty przyznane ofercie za dane kryterium na etapie oceny ofert papierowych były automatycznie dodawane do punktów przyznawanych kryterium licytowanym w toku aukcji elektronicznej.

Opłata śmieciowa nawet 2 razy większa?

Na ostatniej sesji rady miasta w Warszawie skarbnik Marek Czekaj poinformował, że w 2019 r. gospodarka odpadami będzie kosztować stolicę 937 mln zł. 28 proc. tej kwoty (262 mln zł) miasto chce pokryć z własnego budżetu, ale resztę (675 mln zł) będą musieli zapłacić mieszkańcy.

Oznacza to, że w Warszawie wzrośnie opłata śmieciowa. O ile? Tego jeszcze oficjalnie nie wiadomo. W 2016 r. z opłat miasto zebrało niecałe 300 mln zł. Rok 2018 r. miał przynieść ok. 326 mln zł z opłat. Biorąc pod uwagę szacunki skarbnika, aby pokryć koszty zagospodarowania odpadów, opłata śmieciowa w 2019 r. musiałaby zatem wzrosnąć dwukrotnie.

Miasto nie wydało do tej pory oficjalnej decyzji w tej sprawie. – Już dzisiaj widzimy, że zapłacimy więcej, ale o skali podwyżek dowiemy się za kilka dni – mówił niedawno “Gazecie Wyborczej” Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy.

Uszczelnić system

Większe przychody może przynieść także usprawnienie systemu opłat śmieciowych, nad czym debatuje obecnie ratusz. Aktualnie w Warszawie koszty odbioru odpadów naliczane są “od osoby”. Czteroosobowa rodzina, która segreguje śmieci w domu jednorodzinnym płaci miesięcznie 60 zł, a w bloku – 37 zł.

Michał Olszewski sugerował, że system “od osoby” trzeba zmienić i proponował naliczanie opłat np. od metrażu mieszkania lub według zużycia wody.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

7 Komentarze

  1. An. segregują śmieci właściciele domów jednorodzinnych i to jest każdorazowo sprawdzane przy odbiorze przez pracowników MPO, którzy odnotowują ten fakt. W blokach mało kto segreguje śmieci, a i tak są wrzucane do wspólnych pojemników. Dlaczego właściciele domów jednorodzinnych mieliby płacić od powierzchni a nie od osoby zamieszkującej. Przecież śmieci tworzą ludzie a nie metry kwadratowe. Nie można obciążać właścicieli domów kolejnym podatkiem od “luksusu”. Dlaczego rodzina wielodzietna, która wytwarza większą ilość śmieci ma mieć ulgę w opłatach, którą muszą opłacić pozostali, z tego tytułu już korzystają z “socjalu”.

  2. Po przeczytaniu dzisiejszego Newsweeka wiemy kto odpowiada za kryzys śmieciowy w Warszawie. Mały fragment tekstu i komentarz:
    “W odpowiedzi do władz miasta docierają pogłoski, że mogą mieć kłopot z uzyskaniem 600 mln zł unijnej dotacji na budowę spalarni śmieci” – w głowie się nie mieści! Warszawa miała tonąć w śmieciach za karę?

    • Wojewoda blokował spalarnię, minister środowiska pozwolenia dla firm zbierających śmieci a Jaki krzyczał że HGW stworzyła problem śmieciowy w Warszawie, ciekawe towarzystwo…

  3. Ceny w bloku w Warszawie są rażąco niskie w porównaniu z domkami. Ponadto w domkach jest najlepiej prowadzona segregacja, więc ludzi nie można karać podwyżka i tak holendarnymi cenami obecnie obowiązującymi dla domków.

  4. idiotyczny pomysł od metrażu , np. ja mieszkam sama w 100 metrowym mieszkaniu i mam płacić więcej niż 4 osobowa rodzina w 60 metrowym ? gdzie tu logika

    • Każdy sposób ustalania ceny – są 4 – ma swoje wady. Od osoby jest to zakłamywanie w ilości osób, od metrażu, właśnie to o czym piszesz, to nie metraż produkuje śmieci ale ten sposób stawia na “majętność” – stać cie na 100 metrowe mieszkania to stać cię będzie na śmieci. Osobiście uważam, że system od wody byłby najuczciwszy. Tu akurat z ilością zużywanej wody najbardziej proporcjonalne było by zużycie wody. Z reguły jak ktoś mało “leje” to mało śmieci. Wadą tego systemu mogą być ewentualne awarie wody – tym niemniej uważam sprawy za jednostkowe.

Skomentuj