W tej firmie wrze – mówi o sytuacji w PGW Wody Polskie przewodniczący zakładowej Solidarności Marcin Jacewicz. W czwartek ma się odbyć spotkanie przedstawicieli pracowników z prezesem Przemysławem Dacą. Związkowcy zwracają uwagę m.in. na brak umów, warunków wynagrodzenia i ludzi do pracy.

Kalina Olejniczak: Dziś NSZZ Solidarność działająca w PGW Wody Polskie wystosowała pismo do prezesa Wód Polskich Przemysława Dacy z zaproszeniem na spotkanie. Czy wcześniej związkowcom udało się już porozmawiać z prezesem?

Marcin Jacewicz: To będzie pierwsze spotkanie z panem Przemysławem Dacą jako prezesem. Do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi na żadne z naszych pism: ani z 3 stycznia 2018 r., ani na kolejne z 17 stycznia. Formułujemy w nich dwanaście pytań związanych z sytuacją pracowników Wód Polskich.

Odbyła się jedynie rozmowa telefoniczna z panem prezesem w ubiegłym tygodniu, podczas której ustaliliśmy, że umówimy się na spotkanie w tym tygodniu. Rozmowa była sympatyczna, nie ma wrogości między nami, ale do tej pory nie otrzymaliśmy zaproszenia na spotkanie.

Prezes Wód Polskich: najpierw budżet, potem warunki dla pracowników

My musimy działać, dlatego sami zaprosiliśmy pana prezesa do siedziby Solidarności. Mamy nadzieję, że prezes nasze zaproszenie przyjmie. My, jako różne związki zawodowe (NSZZ Solidarność jest największym związkiem w PGW Wody Polskie, skupia 450 osób – red.) chcemy na tym spotkaniu omówić sprawy regulaminu pracy i wynagradzania, które do tej pory nie zostały uzgodnione.

Będziemy musieli podjąć też decyzje co zrobić dalej w tej sprawie. 4 stycznia dostaliśmy te regulaminy do uzgodnienia jeszcze od poprzedniego pełnomocnika, Mariusza Gajdy, mija 30 dni, więc musimy się wypowiedzieć. Na spotkaniu z prezesem Dacą chcielibyśmy omówić także inne sprawy pracownicze.

Najważniejsze to te dotyczące podpisywania umów i płacowe…

Przede wszystkim chodzi nam o umowy dla pracowników, wyznaczenie zakresu obowiązków, bo cały czas mamy jeszcze stare zakresy obowiązków, które nie przystają do rzeczywistości i nie do końca wiadomo, co kto robi, więc trwa przerzucanie się pismami.

Poza tym jest olbrzymia liczba wakatów, niewypełnionych miejsc, co wynika z bardzo źle przygotowanego regulaminu organizacyjnego Wód Polskich. Wielu pracowników na stanowiskach brakuje i w ten sposób jesteśmy sparaliżowani, ciężko się pracuje.

Kogo zatrudnią Wody Polskie? Urzędnicy i pracownicy zarządów melioracji są pełni obaw

Atmosfera jest nerwowa, bo po pierwsze przesunięte zostały zwyczajowe terminy wypłat wynagrodzeń na ostatni dzień miesiąca, pracownicy żyją z dnia na dzień, a po drugie – wypłaty będą na starych zasadach, więc nie możemy się spodziewać, że nasze pensje będą inne niż dostawaliśmy w przedsiębiorstwach, w których poprzednio byliśmy zatrudnieni (Zarządy Melioracji, RZGW, jednostki samorządowe – red.).

Część pracowników Wód Polskich ma umowy tylko do końca stycznia. Co z nimi?

Ta sprawa jest nierozwiązana. W kadrach nie możemy uzyskać na ten temat informacji. To mniej więcej połowa naszych pracowników. Powinni oni mieć jutro, w środę, przedstawione nowe umowy o pracę. Pytaliśmy także o to w naszych pismach, jednak nawet nie wiemy, jaki jest stan zatrudnienia ani schemat organizacyjny przedsiębiorstwa.

W udzielonym nam wywiadzie prezes Wód Polskich mówił, że trwają obecnie prace nad zbilansowaniem liczby pracowników i budżetu Wód Polskich na ten rok i że po zakończeniu tych obliczeń będzie można przedstawić pracownikom nowe warunki zatrudnienia.

Rozumiem pana prezesa i nie mam do niego pretensji, bo zastał straszny bałagan. Nie chciałbym być w jego roli, ale z drugiej strony pracownicy są żywymi ludźmi i muszą dostać pieniądze i mieć pewność pracy.

W tej firmie wrze. Jeżeli nie będzie wynagrodzeń porównywalnych z obowiązującym na rynku pracy w tej chwili, to większość ludzi odejdzie, bo mają serdecznie dosyć tej niepewności w ostatnich 2 latach i tego, co się teraz dzieje. Od wielu ludzi wiem, że mają już załatwioną inną pracę. A po ich odejściu zarządzanie gospodarką wodną będzie jeszcze trudniejsze. To są fachowcy, których nie da się znaleźć na ulicy, trzeba mieć doświadczenie, wiedzę i odpowiednie wykształcenie.

Gospodarka wodna i Wody Polskie przechodzą w ręce ministra gospodarki morskiej i żeglugi

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

53 Komentarze

    • ktoś tu konfabuluje w wodach polskich idzie na płace 366milionów rocznie dla 5400 ludzi stąd łatwo wyliczyć średnią 5.648 zł. miesięcznie to raczej więcej niż średnia krajowa, być może prezesi i kadra kierownicza bierze bardzo duże wynagrodzenia a zwykli pracownicy bardzo małe powinno to być poruszone na spotkaniach z prezesem Dacą i ministrem Gróbarczykiem,a być może także z premierem.

  1. ilu ludzi pracuje w zarządzie zlewni czy ktoś to wie,wydaje mi się,że w zarządach zlewni powinno pracować więcej ludzi niż w nadzorze wodnym znam taką sytuację,że w zarządzie zlewni w Chojnicach pracują 2 osoby to chyba raczej za mało chętnie bym się przyjął do pracy

  2. Ja niedawno dostalam porozumienie zmieniajace z propozycja pracy w nadzorze wodnym oddalonym o ponad 50 km od miejca zamieszkania. Nadmieniam, ze mieszkam w miescie gdzie miesci sie zarzad zlewni i sa wolne etaty w duzzych ilosciach. Mam wyksztalcenie kierunkowe studia i uprawnienia budowlane. To jest plucie ludziom w twarz! Wlasnie pisze wypowiedzenie.

Skomentuj