Podwyżka opłat za wywóz odpadów komunalnych w Gdyni, która wejdzie w życie w 2020 r., nastąpiła z przyczyn niezależnych od samorządu. To obszar zarządzania miastem, na który samorząd nie ma wpływu. Tak napisał w swoim oświadczeniu Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni.

Jak wskazuje prezydent Gdyni, nowe stawki zostały wyliczone na podstawie kosztów miesięcznego funkcjonowania całego systemu. Podwyżki to skutek zmian gospodarczych, ale przede wszystkim, zdaniem prezydenta, nieprzemyślanych decyzji o zmianach przepisów podjętych przez parlament i rząd.

– Opłata środowiskowa, czyli wprowadzony przez rząd podatek, który muszą zapłacić mieszkańcy w opłacie śmieciowej, wzrasta ze 170 zł do 270 w 2020 r. Koszty podnosi także wprowadzony przez ministra środowiska obowiązek segregowania dodatkowej frakcji. To dodatkowa uciążliwość dla mieszkańców, ale też 23 tys. nowych pojemników, dodatkowe śmieciarki, więcej kierowców i przejechanych kilometrów – czytamy w oświadczeniu.

Cztery razy droższe zagospodarowanie 

Prezydent Gdyni krytycznie ocenia także wprowadzony zakaz składowania tzw. śmieci wysokokalorycznych. Są to głównie folie, opakowania wielomateriałowe, które nie trafiają do recyklingu. W sumie to ok. 40 proc. wytwarzanych odpadów. Jednocześnie nie zadbano na poziomie kraju o wcześniejsze zapewnienie odpowiedniej ilości instalacji przystosowanych do utylizacji tych odpadów – twierdzi Wojciech Szczurek. Efektem jest czterokrotny wzrost kosztów ich zagospodarowania.

– Ulegając lobbingowi głównie zagranicznych korporacji, parlament nie wprowadził postulowanej przez samorządy zasady, że to na nich powinien spoczywać ciężar finansowy recyklingu lub spalenia wytwarzanych przez nich opakowań. Jest to funkcjonująca już w wielu krajach UE zasada tzw. rozszerzonej odpowiedzialności producenta. W rezultacie zyski są po stronie wielkich firm, zaś koszty ponoszą mieszkańcy polskich miast – tłumaczył.

Wzrost opłaty nieunikniony

W swoim oświadczeniu Wojciech Szczurek zaznaczył, że wszystko już od dawna wskazywało, że podwyżki są nieuniknione. Jednak – według prezydenta – brak długofalowego planu działania po stronie rządowej doprowadził do tak dużej skali problemu.

– Jako samorząd nie mamy realnych możliwości zmiany tej sytuacji. Rząd po raz kolejny sięga do kieszeni mieszkańców rękami samorządu. Autorom petycji, którzy najwyraźniej nie znają tych okoliczności, można doradzić, że powinni ją złożyć na ręce swoich partyjnych kolegów, realnie odpowiedzialnych za spowodowanie tego stanu rzeczy – apeluje Wojciech Szczurek.

Wyższe opłaty śmieciowe zapowiada coraz więcej polskich miast. Wśród nich znalazły się m.in. Warszawa, Legnica czy Wałbrzych.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

3 Komentarze

  1. A jak Gryzoń skomentuje, że nie przystąpił do projektu budowy spalarni w Gdańsku w związku z czym ceny jeszcze bardziej wzrosną? To też wina rządu czy jego ego ? Gdańsk buduje stadion…Gdynia też, Gdańsk z Sopotem buduje hale widowiskową…Gdynia też. Gdańsk buduje lotnisko…Gdynia też. Gdańsk buduje spalarnie…Gdynia też ?

  2. A dlaczego? ponieważ nasi urzędnicy przedobrzyli (jak zwykle) transponując przepisy unijne.
    Np. i nas i Czechów obowiązuje ta sama DYREKTYWA RADY 1999/31/WE z dnia 26 kwietnia 1999 r. w sprawie składowania odpadów. Tylko że:
    Czesi:
    LANDFILL TAX 500 Kc per tonne (20€) for municipal waste.
    LANDFILL BAN IMPLEMENTED: No ban.
    Polska:
    LANDFILL TAX: 140PLN per tonne in 2018 (33 €)170 PLN per tonne in 2019 (40€)270 PLN per tonne from 2020 (64€).
    LANDFILL BAN IMPLEMENTED: Since 1.1.2013, ban on biodegradable waste collected separately. Since 1.1.2016, ban on combustible waste with > 5 % TOC, >8% LOI, Calorific value > 6MJ/kg.

    Źródło: CEWEP.EU
    Szczególnie ten LANDFILL BAN w kontekście braku wystarczającej ilości instalacji typu “Energy Recovery” (i histerii wokół tego tematu) spowodował i epidemię pożarów, i wzrost szarej strefy, i wzrost cen. Bo rzeczywisty bilans masy musi się zgadzać.

  3. Dlaczego od metrażu, a nie od ilości zużycia wody. W dobie komputeryzacji systemów przecież to nie problem.
    Jeżeli przeliczenie tego pracowników UM przekracza możliwości to niech się zwolnią i zatrudnią się w firmach prywatnych. Będą mieć mniej pracy i więcej zarabiać. Kiedyś była wypowiedź naszego prezydenta (ok. 2013r.), ze emeryci i single mogą zamienić mieszkanie większe na mniejsze, jeżeli ich nie stać na opłatę, i vice versa pracownicy też mogą zmienić pracę z gorszej na lepszą. Ostatnio vice prezydent m. Gdyni stwierdził, że na pojedyncza osobę przypada 1,5 x więcej śmieci niż na inne osoby. Nie wiem jakie szkoły P. vice prezydent kończył bo moja szkoła uczyły mnie, że 1 to jeden, a 2 to dwa. Gratuluję wypowiedzi obu prezydentom. Pamiętliwa do następnych wyborów.

Skomentuj