Być może o tym nie wiecie, ale smog jest bardzo groźny, więc zamiast z nim walczyć – np. wymieniając stare piece kaflowe w mieszkaniach komunalnych – lepiej zamontować w mieście czujniki, by jeszcze dokładniej przekonać się, że smog naprawdę jest. A wszystko z naszych podatków…

Miasto Poznań poinformowało, że “Stowarzyszenie Metropolia Poznań” ogłosiło przetarg na urządzenia do pomiarów czystości powietrza. 160 czujników zostanie zamontowanych na szkołach, by m.in. wyświetlać informację o toksynach, które wdychamy.

Inwestycja ma pokazać mieszkańcom stolicy Wielkopolski, że powietrze jest zanieczyszczone, smog groźny, a niska emisja niebezpieczna dla zdrowia. I że to my sami zgotowaliśmy sobie ten los (kto by pomyślał?). Ogólnie chodzi o to, że za to, co mieszkańcy Wielkopolski dawno już wiedzą, przyjdzie im zapłacić milion złotych – ale spokojnie, bo to pójdzie z podatków.

Eko-lokator 300 x 250

Pan płaci, pani płaci, wszyscy płacimy… bo członkami Stowarzyszenia są podpoznańskie gminy. Ich mieszkańcy chcą realnych działań w walce ze smogiem, nie zaś na kolejnych dowodów, że on rzeczywiście jest. Wiedza o smogu jest powszechnie dostępna od lat, a znacząco pogłębiła się w ostatnich latach i miesiącach, gdy upubliczniono wstrząsające raporty o tym, co wdychamy i skąd to się bierze.

Zapewne wielu mieszkańców, na wieść o kosztownej inwestycji “Metropolii Poznań” przeciera oczy ze zdumienia i zastanawia się czy tych pieniędzy nie można wydać lepiej np. na nasadzenia nowych drzew (drzewa są realną obroną przed smogiem, bo wyłapują zanieczyszczenia z powietrza). Na pewno posadzenie kilkunastu tysięcy nowych drzew miałoby większy wpływ na czystość powietrza, niż wyświetlenie na szkolnej fasadzie informacji o aktualnej wartości stężenia pyłu PM 2,5.

Pieniądze “Metropolii Poznań” można by też wydać na wymianę pieców kaflowych w budynkach komunalnych Poznania i okolicznych gmin, bo wiadomo, że wiele “komunalek” ciągle ogrzewanych jest węglem.

W oficjalnym komunikacie zapowiadającym zakup czujników napisano, że “motywacją do podjęcia pilnych działań w celu zmniejszenia zanieczyszczenia powietrza były, wywołujące duży niepokój, wyniki monitoringu prowadzonego w okresie zimowym ubiegłego roku na terenie metropolii”.

Wiemy już na co “choruje” niebo nad Poznaniem, może więc zacznijmy je leczyć zamiast ciągle diagnozować. Chyba, że w puli środków na ten cel znajdują się również środki przeciwdziałania smogowi, o których inwestor nie poinformował.

Na razie “Metropolia” tłumaczy swoje działanie następująco: “środki, które Stowarzyszenie przeznacza na realizację tego projektu są znaczne, ale skala problemu jest ogromna. Zanieczyszczone powietrze wywołuje alergie, choroby układu oddechowego, układu krążenia, przyczynia się do rozwoju nowotworów. Celem realizacji tego działania jest uświadomienie mieszkańcom metropolii tego, że za stan czystości powietrza odpowiedzialność w dużej części ponosimy my sami”. Nuda, wszystko było.

Miasto podkreśla też, że “realizacja projektu na pewno wpłynie na zwiększenie świadomości ekologicznej mieszkańców obszaru metropolii Poznań, co w konsekwencji przełoży się na zmniejszenie emisji zanieczyszczeń do powietrza”. Czyżby? Jesteśmy bardzo ciekawi w jaki sposób to się objawi.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj