Reklama

ad1a KGO kompleksowa 2026 [17.06.-02.09.26]

Upór mimo oporu. Radomsko zmienia swoje ciepłownictwo

Upór mimo oporu. Radomsko zmienia swoje ciepłownictwo PGK w Radomsku
Kamil Paczek
22.06.2026, o godz. 8:57
czas czytania: około 8 minut
0

Najpierw kotły olejowe i gazowe, następnie biomasowy, a ostatecznie także spalający paliwa alternatywne – to źródła ciepła, jakie w najbliższych latach odmienią oblicze systemu ciepłowniczego w Radomsku. Wyzwaniem w tak szeroko zakrojonej transformacji okazały się nie tylko koszty i procedury administracyjne, ale też społeczny opór. Jak sobie z nimi poradzić? Opowiedział o tym Zbigniew Rybczyński z PGK Radomsko.

Dalsza część tekstu znajduje się pod reklamą

Reklama

ad1b ECOMONDO [01.06-30.06.26]

Rozpoczęliście serię ważnych inwestycji, a jedną z nich jest trwająca właśnie budowa kotła biomasowego. Dlaczego zdecydowaliście się na tak szeroko zakrojoną zmianę?

Przez długi czas, wspólnie z całym zespołem przedsiębiorstwa, zastanawialiśmy się nad wyborem rozwiązania dla produkcji ciepła w naszym zakładzie ciepłowniczym. Impulsem była informacja o wdrażaniu pakietu zakładającego odejście od węgla do 2050 r.

Uznaliśmy, że powinniśmy dążyć do dywersyfikacji źródeł ciepła. Chodziło o to, aby szukać optymalnych w danym okresie cen paliw, którymi możemy zasilać nasze źródła, a jednocześnie rozwijać rozwiązania oparte na paliwach odnawialnych. Dzięki temu mogliśmy też korzystać z różnego rodzaju preferencji, pożyczek i form wsparcia.

Naszymi celami były nie tylko modernizacja i rozbudowa zakładu ciepłowniczego oraz samych źródeł ciepła, ale również rozwój sieci ciepłowniczej w mieście. Chcieliśmy podłączać coraz więcej budynków, ograniczać zanieczyszczenie środowiska, zmniejszać smog i poprawiać jakość powietrza.

Naszym podstawowym celem było zmniejszenie obciążeń, z jakimi wiąże się system ETS, który generował bardzo wysokie koszty produkcji ciepła ze względu na opłaty za emisję CO₂. Obniżyliśmy więc moc kotłów węglowych tak, aby „uciec” z tego systemu, a brakującą moc uzupełniliśmy kotłami olejowo-gazowymi.

Było to rozwiązanie najprostsze i najszybsze do wdrożenia, a przede wszystkim pozwoliło nam ograniczyć koszty i obniżyć taryfę produkcji ciepła dla mieszkańców.


Pomorze Środkowe nadal czeka na energię z odpadów


Co było, a co będzie dalej?

W 2022 i 2023 r. skorzystaliśmy z programów oferowanych przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Obejmowały one dofinansowanie budowy kotła na biomasę oraz kolejnego kotła – tym razem na RDF. Jako przedsiębiorstwo zajmujące się unieszkodliwianiem i zagospodarowaniem odpadów jesteśmy samowystarczalni, jeśli chodzi o produkcję paliwa alternatywnego.

Z kolei największą zaletą kotła biomasowego jest to, że wykorzystuje paliwo odnawialne; przez to takie źródło jest zwolnione z opłat ETS. Kocioł biomasowy pozwoli nam także uzyskać status przedsiębiorstwa efektywnego energetycznie, jeśli będziemy zasilać naszą sieć ciepłowniczą ciepłem z tego źródła na poziomie 51%. To z kolei otwiera drogę do różnych programów wsparcia finansowego, przeznaczonych na przebudowę i adaptację systemów ciepłowniczych do wymogów neutralności klimatycznej, czyli odchodzenia od paliw kopalnych.

To wszystko przesądziło o naszej decyzji. Dziś główna część kotła jest już zabudowana obudową zewnętrzną, stoi komin. Jesteśmy na etapie montażu układów sterowania, układów pomiarowych oraz systemu zasilania kotła paliwem biomasowym.

Planowany termin zakończenia inwestycji to grudzień 2026 r. lub styczeń 2027 r., w zależności od przebiegu prób rozruchowych. Zakładamy więc, że w połowie sezonu grzewczego będziemy mogli wspierać nasz system ciepłowniczy ciepłem z kotła biomasowego.

Za nami mroźna zima, która chyba ostudziła entuzjazm niektórych ciepłowni co do wykorzystania biomasy. Na rynku po prostu zaczęło jej brakować…

Tak, ta zima mocno nas zaskoczyła. Całą planowaną inwestycję oparliśmy na analizie zapotrzebowania na moc z ostatnich 10 lat. Z tych danych wynikało, że nie było sytuacji, w których do zasilania miejskiego systemu ciepłowniczego potrzebna byłaby moc powyżej 25–30 MW.

Ten rok zweryfikował jednak nasze założenia, choć trzeba dodać, że dysponowaliśmy jeszcze kotłem węglowym oraz kotłami olejowo-gazowymi i właśnie one zostały wykorzystane do uzupełnienia brakującej mocy w okresach przymrozków. Mieliśmy temperatury rzędu minus 10, minus 15 stopni Celsjusza i przez około 3–4 tygodnie układy węglowe oraz olejowo-gazowe pracowały praktycznie z wykorzystaniem swojej pełnej mocy.

Ten czas pokazał, że rozwiązanie oparte na różnych źródłach i różnych paliwach się sprawdza. Jeśli zabraknie biomasy, mamy w zanadrzu olej opałowy, gaz albo węgiel. W dalszej kolejności będziemy mogli polegać również na RDF-ie.

Oczywiście, rynek biomasy pokazał, że jej cena i dostępność mogą być ograniczone. Z dokładniejszej analizy wynika jednak, że największy problem miały te zakłady, które nie zakontraktowały odpowiedniej ilości paliwa. Biomasa nie jest produktem, który można długo składować; możemy to robić przez trzy–cztery tygodnie, a producenci również muszą wiedzieć, na jakie potencjalne zamówienia mają się przygotować.

Jeżeli biomasa jest odpowiednio zakontraktowana, można planować pracę systemu i czuć się stosunkowo bezpiecznie. Gdyby jednak pojawiły się wahania na rynku któregokolwiek z paliw, na których pracują nasze kotły, zawsze możemy wykorzystać to źródło, do którego paliwo jest aktualnie dostępne.

Dobrym przykładem jest okres po wybuchu wojny w Ukrainie, kiedy pojawiły się problemy z dostępnością węgla. Gdybyśmy mieli wówczas obecną strukturę źródeł – gaz, olej opałowy, a docelowo także biomasę i RDF – brakującą moc moglibyśmy uzupełnić innym paliwem.

Dlatego jeszcze raz podkreślę: dywersyfikacja źródeł ciepła daje komfort stabilnego ogrzewania miasta niezależnie od problemów z dostępnością jednego rodzaju paliwa. Oczywiście wyzwaniem pozostaje cena, ale na nią nie zawsze mamy wpływ. Co więcej, należy tu wziąć pod uwagę, że w gospodarce również zachodzą zmiany. Dotyczy to m.in. dostępności biomasy, co jest ściśle związane z dużą liczbą inwestycji podobnych do naszej. To zdecydowanie może mieć wpływ na cenę tego paliwa i czyni ją bardzo trudną do prognozowania.

Najważniejsze z naszej perspektywy jest przecież zapewnienie mieszkańcom ciągłych i stabilnych dostaw ciepła systemowego oraz ciepłej wody. Można to porównać do cen paliwa tankowanego na stacji benzynowej – nawet jeśli one rosną, część użytkowników i tak musi jeździć, bo samochód jest narzędziem pracy czy codziennej komunikacji.


Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu przyjęty przez RM


Kolejnym krokiem ma być budowa instalacji termicznego przekształcania odpadów, co spotkało się w przypadku Radomska z wielkim oporem społecznym – za wami przecież seria zaskarżeń decyzji administracyjnych i protestów. Czy dziś można uznać je za zakończone?

Na pewno świadomość mieszkańców wyraźnie wzrosła. Prowadziliśmy dużą kampanię informacyjno-edukacyjną, obejmującą także wizyty w zakładach termicznego przekształcania odpadów, które są znacznie większe od naszej planowanej inwestycji.

Warto spojrzeć choćby na historię słynnej spalarni wiedeńskiej, działającej w centrum miasta, ale też na instalacje w Bydgoszczy, Białymstoku, Poznaniu czy Krakowie. To obiekty, które funkcjonują, przetwarzając nawet 200 tys. ton odpadów rocznie, i nie powodują problemów, których często obawiają się mieszkańcy. Dobrym przykładem jest Białystok. Raporty przygotowane na dziesięciolecie funkcjonowania tamtejszej spalarni pokazały, że miasto nie ma problemu ze składowaniem odpadów, wysokimi kosztami ich zagospodarowania ani wysokimi cenami ciepła. To pokazuje konkretne korzyści.

Trzeba też pamiętać, że technologie stosowane w takich instalacjach, a zwłaszcza systemy oczyszczania spalin, są dziś bardzo zaawansowane. Normy są wyśrubowane, a kontrola emisji prowadzona na wysokim poziomie. W praktyce wpływ takich obiektów na środowisko jest bardzo ograniczony. Z mojego punktu widzenia o wiele większym problemem pozostaje niska emisja. To sytuacja, w której sąsiad podtruwa sąsiada, bo w kotle z otwartym paleniskiem spalane są różnego rodzaju odpady czy paliwa niskiej jakości, a dym trafia bezpośrednio do środowiska.

Mieszkańcy coraz częściej to dostrzegają. Widzą, że w systemowych źródłach ciepła – niezależnie od tego, czy mówimy o biomasie, węglu, oleju czy gazie – spaliny są oczyszczane, pyły wychwytywane, a cały proces podlega kontroli. Dlatego uważam, że nie powinno być podstaw do protestów czy obaw.

Ja sam nadal jestem pod wrażeniem tego, jak sprawnie potrafią działać instalacje termicznego przekształcania odpadów; mówię tu na przykład o rozwiązaniu, które po raz pierwszy zobaczyłem w Szwecji. Był to kocioł spalający przygotowane paliwo typu RDF, o odpowiedniej wilgotności i kaloryczności.

Nie chodziło więc o odpady, które śmieciarka przywozi bezpośrednio z miasta i wrzuca do bunkra, gdzie następuje ich krótkie wymieszanie, a później dozowanie do kotła. Tam do instalacji trafiało już konkretne, przygotowane paliwo.

Jakość tego spalania i parametry pracy kotła zrobiły na mnie bardzo duże wrażenie. Jestem przekonany, że kierunek, który wybraliśmy w Radomsku, jest właściwy: najpierw z odpadów komunalnych wysegregowujemy wszystkie surowce nadające się do recyklingu, następnie przygotowujemy paliwo RDF o określonych parametrach, a dopiero potem dozujemy je do kotła.

Taka instalacja powinna bardzo dobrze się sprawdzić – pod względem zarówno produkcji ciepła, jak i niskich wskaźników emisji. Patrząc na pomiary w Szwecji, widać było, że emisje pyłów czy różnych związków chemicznych były albo niewykrywalne, albo pojawiały się na poziomie dziesiątych czy setnych części procenta. Przy normach liczonych, co do zasady procentowo, były to więc wartości śladowe.


QEMETICA sprzedaje biznes solny za ok. 1,5 mld zł. Pieniądze wyda na budowę ITPOK


Protesty towarzyszą większości podobnych inwestycji. Jaką radę ma pan dla menedżerów, którzy się do nich przymierzają?

Przede wszystkim trzeba mieć bardzo dużą determinację i konsekwentnie dążyć do celu. Równolegle należy mocno postawić na edukację i rzetelne informacje przekazywane mieszkańcom.

U nas, tak jak pan wspomniał, odbyły się właściwie wszystkie możliwe formy i przejawy oporu społecznego – zarówno części mieszkańców, jak i różnego rodzaju organizacji. Były konsultacje społeczne, spotkania z Radą Miasta i mieszkańcami, na których uczestnicy mogli skorzystać z wiedzy ekspertów; odbyło się referendum, a organizacje ekologiczne (czy może „pseudoekologiczne”) zaskarżały uzyskane przez nas decyzje administracyjne.

Dlatego kluczowe są także jakość i dokładność przygotowanej dokumentacji. Decyzja RDOŚ, raport oddziaływania na środowisko oraz decyzja środowiskowa wydana przez miasto muszą bardzo precyzyjnie analizować wszystkie zagrożenia i wszystkie wymogi stawiane takim instalacjom. To trzeba robić rzetelnie, bo później właśnie dokumentacja staje się jednym z najważniejszych elementów obrony projektu.

Najważniejsze pozostają jednak determinacja i jasny cel. W przypadku naszego przedsiębiorstwa mamy dodatkowy argument: jesteśmy producentem paliwa i dążymy do gospodarki o obiegu zamkniętym. W ramach własnej działalności będziemy mogli produkować część biomasy z odpadów zielonych, a także paliwo RDF. Dzięki temu bilans ekologiczny, energetyczny i ekonomiczny całego przedsięwzięcia zamyka się dla nas bardzo korzystnie.

To powinno być ważnym argumentem także dla innych inwestorów planujących podobne instalacje. Wspominałem już o przykładzie Białegostoku, gdzie miasto nie ma problemu ze składowaniem odpadów, z cenami ich odbioru ani z kosztami ogrzewania dla mieszkańców korzystających z ciepła systemowego.


Wszystkie artykuły z miesięcznika “Energia i Recykling” publikujemy w otwartym dostępie!


 

Udostępnij ten artykuł:

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszą osobą, która to zrobi.
Reklama

ad2 KGO kompleksowa 2026 [02.06.-02.09.26]

Dodaj komentarz

Możliwość komentowania dostępna jest tylko po zalogowaniu. Załóż konto lub zaloguj się aby móc pisać komentarze lub oceniać komentarze innych.

Te artykuły mogą Cię zainteresować

Przejdź do Aktualności
css.php
Copyright © 2026