W Europie funkcjonuje ponad 500 spalarni odpadów, na całym świecie ponad 2500, a w Polsce ledwie 9. Dlatego konieczna jest budowa kolejnych. Wbrew obawom, budowa instalacji nie jest groźna dla środowiska. Konieczne jest zatem obalenie szeregu mitów.

Są to zakłady odzysku energii z odpadów, wytwarzające najczęściej w kogeneracji zarówno ciepło, jak i energię elektryczną – inaczej mówiąc, elektrociepłownie opalane odpadami. W krajach takich jak Finlandia, Szwecja, Dania, Belgia, Holandia, Francja, Niemcy, Austria czy Włochy w większości przypadków liczba i wydajność spalarni całkowicie zaspokajają potrzeby w zakresie termicznego przekształcania odpadów. Wśród „nowych” członków UE jedynie Litwa, budując w ostatnim czasie 3 spalarnie, osiągnęła poziom zbliżony do wspomnianych wcześniej krajów. Wiele jednak krajów ma w tym zakresie potrzeby, gdyż ani liczba, ani wydajność istniejących instalacji nie zapewniają możliwości spalania całości tzw. odpadów resztkowych, czyli tych, których nie udało się zebrać selektywnie i poddać recyklingowi. Do takich krajów należy Polska. W latach 2015-2019 udało się nam wybudować 7 nowoczesnych spalarni odpadów komunalnych (oraz kocioł wielopaliwowy w Zabrzu) o łącznej maksymalnej wydajności ok. 1,3 mln ton na rok. W trakcie procesu inwestycyjnego znajdują się spalarnie w Gdańsku, Olsztynie i w Warszawie (rozbudowa), a na rozpoczęcie budowy czekają inwestycje w Krośnie i Starachowicach. Jednocześnie w bardzo wielu miejscach w Polsce podjęto działania zmierzające do budowy nowych instalacji, które pozwolą domknąć system gospodarki odpadami i zminimalizować składowanie. Jednak każda propozycja budowy instalacji termicznego przekształcania odpadów natychmiast budzi protesty społeczne i akcje organizacji ekologicznych. Wielokrotnie powtarzane są nieprawdziwe argumenty o wielkiej szkodliwości spalania, ogromnym oddziaływaniu na środowisko i braku uzasadnienia dla budowy takich instalacji wobec rosnących wymagań recyklingu. Poniżej postanowiono więc, w formie syntetycznej, zmierzyć się z mitami oraz nieprawdziwymi informacjami na temat spalarni odpadów, podając potwierdzone naukowo fakty dotyczące funkcjonowania takich instalacji. 

Nie ma 100% recyklingu

Nie istnieje coś takiego jak 100% selektywnej zbiórki czy 100% recyklingu. Każdy proces przebiega z określoną sprawnością, a w procesach przetwarzania zawsze pozostaje część, czasami bardzo niewielka, której nie da się wykorzystać, a nazwiemy ją odpadem. Jeżeli nawet uda się osiągnąć ok. 90-procentową skuteczność selektywnej zbiórki danej frakcji odpadów komunalnych i ok. 90-procentową skuteczność recyklingu (przetworzenia) tej frakcji, to wynikowa skuteczność będzie tylko maksimum 81%. 

30% dla spalarni

Zarówno w Polsce, jak i w innych krajach UE w strumieniu odpadów komunalnych pozostaje ok. 30%, które nie nadają się do recyklingu, a powstaniu których nie jesteśmy w stanie zapobiec (względy higieniczne, logistyczne, bezpieczeństwa itp.). Stąd w krajach, w których potrzeby spalania odpadów są zabezpieczone przez wystarczającą wydajność instalacji, średni udział spalania wynosi ok. 30%. 

Właściwości palne

Dane z innych krajów UE oraz obliczenia dla polskich odpadów komunalnych pokazują, że wspomniane 30% odpadów komunalnych nienadających się do recyklingu posiada jednak właściwości palne (wartość opałowa powyżej 6 MJ/kg) i odzysk z nich energii jest możliwy i całkowicie uzasadniony.

Zanieczyszczenia

Z chemicznego punktu widzenia proces spalania każdego paliwa stałego przebiega w taki sam sposób i powstają takie same zanieczyszczenia. Różne są tylko regulacje prawne dotyczące warunków spalania i emisji ze względu na rodzaj paliwa (węgiel kamienny, węgiel brunatny, biomasa, odpady). Wszystkie substancje, które znajdziemy w spalinach ze spalarni odpadów, znajdziemy także w spalinach ze spalania węgla czy biomasy.

Emisja jak przy gazie

Najbardziej rygorystyczne wymagania dotyczące emisji zanieczyszczeń stawiane są spalarniom odpadów, co powoduje, że emisja zanieczyszczeń ze spalarni jest zawsze mniejsza niż ze spalania innych paliw stałych, porównywalna z emisjami ze spalania gazu ziemnego!

Węgiel truje bardziej

Głównym problemem zanieczyszczenia powietrza w Polsce są występujące w okresie zimowym przekroczenia dopuszczalnych stężeń pyłu (głównie PM10 i PM2,5) oraz benzo(a)pirenu w naszych miastach. Dopuszczalne prawem stężenie pyłu w spalinach ze spalania odpadów jest 3-10 razy niższe niż w przypadku elektrowni czy elektrociepłowni węglowych, nie mówiąc już o emisji pyłu z palenisk domowych. 

Mit o dioksynach

Dioksyny (polichlorowane dibenzo-p-dioksyny i polichlorowane dibenzofurany) powstają we wszystkich procesach termicznych, w których w zakresie temperatur 200-700°C mogą reagować ze sobą: materia organiczna (także sadza) i chlor (w dowolnej postaci), w obecności tlenu, a często także w obecności niektórych metali – np. miedzi, cynku, glinu. Tym samym dioksyny powstają we wszystkich procesach spalania (również podczas palenia papierosów), a także w innych procesach wysokotemperaturowych – np. w hutnictwie (metali zarówno żelaznych, jak i nieżelaznych) czy koksownictwie. Powstają one także podczas smażenia czy grillowania. Bardzo duże ilości dioksyn powstają podczas pożarów lasów i wybuchów wulkanów. 

Gorsze paleniska domowe

Według danych GUS (2019), polska emisja dioksyn wynosi ok. 274 g, z czego 62,7% (ok. 172 g) pochodzi ze spalania w paleniskach domowych, a ok. 61 g z gospodarki odpadami (szeroko rozumianej). Według danych Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami, 8 krajowych spalarni odpadów komunalnych w wyniku spalenia ok. 1 mln ton odpadów komunalnych wyemitowało w 2019 roku tylko 0,05 g dioksyn. Natomiast w wyniku pożarów składowisk oraz miejsc magazynowania odpadów do atmosfery przedostało się ok. 26,5 g dioksyn. Jednocześnie krajowa emisja rakotwórczego benzo(a)pirenu wynosi ok. 62 tony, z czego aż 96,1% (ok. 60 ton) pochodzi ze spalania w paleniskach domowych, a z gospodarowania odpadami tylko 0,7 tony (1%).

Dioksyny a rak

Benzo(a)piren i inne wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne są silnie kancerogenne, natomiast brak jest naukowych, potwierdzonych statystycznie dowodów na kancerogenność dioksyn. Do 2000 roku panowało dosyć powszechne przekonanie o ich kancerogenności (z tego okresu pochodzą publikacje WHO oraz IARC). Szeroko zakrojone badania na początku lat dwutysięcznych wykazały jednak, że nie ma statystycznej zależności pomiędzy zachorowalnością na choroby nowotworowe a ekspozycją na dioksyny. Wniosek ten został potwierdzony wielokrotnie w późniejszych badaniach i choć czasami wydaje się, na podstawie analizy pojedynczych wyników badań, że taka zależność może istnieć, to jednak jest to zależność poniżej istotności statystycznej (w granicach błędu statystycznego).

Spalarnie a najbliższa okolica

Liczne publikacje naukowe z wielu krajów wskazują na brak negatywnego wpływu spalarni odpadów na środowisko i zdrowie ludzi zamieszkujących w pobliżu. Po...