Przedstawienie idei usług ekosystemowych wymaga krótkiego wstępu dotyczącego stosowanej terminologii. Jak zwykle w przypadku zagranicznych, szeroko używanych terminów, a za taki trzeba niewątpliwie uznać „ecosystem services”, pojawia się problem ich tłumaczenia na język polski.

Jako przykład przywołać można toczące się swego czasu dyskusje związane z „sustainable development”, który przybierał różne „pseudonimy”: trwały, trwały i zrównoważony, samopodtrzymywalny, sustensywny, aby w końcu okrzepnąć jako „rozwój zrównoważony”. Problem ten występuje także w przypadku „ecosystem services”. W polskiej literaturze przedmiotu pojawiają się następujące tłumaczenia tego terminu: „usługi ekosystemowe” – najczęściej stosowane, „usługi ekosystemów” – takie tłumaczenie proponuje J. Kronenberg1, „świadczenia ekosystemów” – za tym optują A. Mizgajski i M. Stępniewska2, natomiast „świadczenia ekosystemowe” rekomenduje zespół Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN w wieloautorskiej książce pt. „Świadczenia ekosystemowe w krajobrazie młodoglacjalnym”3.

Termin 

Rekomendowanie konkretnego tłumaczenia przez wymienionych wyżej autorów poprzedzone jest mniej lub bardziej rozbudowanymi uzasadnieniami, na których przytaczanie nie ma tu miejsca. Nie jest to przecież relacja z konkursu na najtrafniejszy przekład, a jedynie sygnał, że trzeba się liczyć z różnymi terminami określającymi tę samą ideę. Ponadto, jak pokazuje przykład „sustainable development”, nie naukowe uzasadnienia, ale popularyzacja, zwłaszcza poprzez oficjalne dokumenty rządowe i samorządowe, decyduje o ostatecznym utrwaleniu się konkretnej wersji tłumaczenia. 

Tak więc, sięgając do polskiego tłumaczenia Unijnej Strategii na rzecz bioróżnorodności 2030 r. pod nazwą „Przywracanie przyrody do naszego życia”, opublikowanej przez Komisję Europejską 20 maja 2020 r., trzeba zauważyć, że w dokumencie tym pojawia się termin „usługi ekosystemowe”. I takie też tłumaczenie zostało przyjęte w artykule, niezależnie od przekonań autora dotyczących jego trafności.

W gruncie rzeczy nie termin jest ważny – choć rozbieżności w sposobie jego używania generują istotne problemy praktyczne – ale to, co za nim stoi. Tu powinniśmy odwołać się do definicji. Jednak i w tym przypadku sprawa nie jest oczywista. Jak celnie stwierdzają Solon i in.3 (s. 16), „pomimo stosunkowo już długiej historii koncepcji, w literaturze dotychczas niewiele było prób jednoznacznego zdefiniowania świadczeń ekosystemowych”. Z praktycznego punktu widzenia, zwłaszcza dla osób, które nie są związane z działalnością naukową, najpowszechniejszym źródłem wiedzy bywa Wikipedia. Niestety, ta definiuje „usługi ekosystemowe” (uwaga! Ten termin został także użyty w Wikipedii) w sposób równie enigmatyczny jak publikacje naukowe. Świadczy to o trudnościach z precyzyjnym „opisaniem” idei usług. Dlatego warto tu przywołać jedną z najprostszych definicji: zestaw wytworów (np. drewno, owoce leśne, zwierzyna łowna) i funkcji ekosystemów (np. oczyszczanie wody i powietrza, produkcja tlenu, miejsca rekreacji), z których korzysta społeczeństwo4. Resztę wyjaśni i doprecyzuje geneza idei, a przede wszystkim – klasyfikacja usług ekosystemowych. 

Ekonomia ekologiczna

Korzeni koncepcji upatrywać należy w rozwoju dziedziny nauki nazywanej ekonomią ekologiczną (ecological economics), której narodziny wiążą się z próbami wyceny wartości ekosystemów, podejmowanymi już w latach 60. i 70. ubiegłego wieku5. Najpierw do świadomości naukowców, a potem powoli także polityków (co ma znaczenie dla przekładania teorii naukowych na działania gospodarcze i zachowania społeczne) zaczęło docierać przekonanie, że środowisko przyrodnicze nie może być postrzegane w kategoriach niewyczerpywalnych zasobów, które można bezkarnie pozyskiwać dla zaspokajania potrzeb człowieka oraz w kategoriach bezkosztowego „zakładu unieszkodliwiania odpadów”. Zdano sobie sprawę z kilku zasadniczych, dziś już oczywistych, problemów. Po pierwsze, uświadomiono sobie, że zasoby są ograniczone, a niektóre z nich mogą być bezpowrotnie utracone. Po drugie, boleśnie przekonano się, że zanieczyszczenia środowiska przyrodniczego zagrażają nie tylko zdrowiu i życiu człowieka, ale również gospodarce, istotnie wpływając na jej efekty ekonomiczne.

Zrównoważony rozwój

W końcu, obserwując i oceniając rezultaty tradycyjnego modelu (egzekwowanie rygorów i standardów etycznych2) ochrony środowiska, stwierdzono, że we współczesnym świecie, rządzonym w znacznej mierze przez interesy ekonomiczne, taki model nie wystarcza. 

Nie bez znaczenia były także, obecnie już całkowicie potwierdzone, prognozy o szybkim przyroście liczby ludności na świecie, której trzeba będzie zapewnić możliwości nie tylko przeżycia, ale też rozwoju społecznego i ekonomicznego. W efekcie jako ogólne remedium, które miało zapobiegać, ograniczać i przeciwstawiać się tym niekorzystnym tendencjom, obmyślono i rozpoczęto mozolne wdrażanie koncepcji zrównoważonego rozwoju. Jej głównym założeniem jest konieczność stałego „wyważania interesów” (niektórzy mówią równoważenia lub harmonizowania) środowiska, społeczeństwa i gospodarki (trzy filary zrównoważonego rozwoju). Dodać trzeba, że „wyważanie” to odbywa się w konkretnej przestrzeni geograficznej (gmina, region, kraj, kontynent), która jest zróżnicowana pod względem uwarunkowań przyrodniczych, społecznych i gospodarczych, co nie ułatwia procesu i bywa powodem mniej lub bardziej dramatycznych konfliktów społecznych, a często także politycznych. I tu dochodzimy do genezy usług ekosystemowych. 

Geneza 

Ich koncepcja rozwijała się równolegle z teorią zrównoważonego rozwoju, a jej celem było udowodnienie, że można i trzeba „wyceniać” wartość środowiska przyrodniczego, a precyzyjniej rzecz ujmując – wartość usług dostarczanych dzięki funkcjonowaniu ekosystemów. To pozwoli na mniej emocjonalny i bardziej konkretny dialog między interesariuszami, reprezentującymi różne filary zrównoważonego rozwoju, bo z kategorii etycznych pozwoli przejść na konkretne wyliczenia ekonomiczne. Nie znaczy to, oczywiście, że kategorie etyczne (wartości) nie powinny być brane pod uwagę w tym dialogu. Jak zauważa Mizgajski i Stępniewska2 (s. 13), „pewna część świadczeń/usług ma znaczenie egzystencjalne, rozstrzygające o dalszych losach gatunku ludzkiego, przez co nie daje możliwości ich relatywizowania; innym natomiast można przypisać określone wartości ekonomiczne”. 

W skrócie, najlepiej ideę usług ekosystemowych oddaje model „kaskady” łączącej ekosystemy i dobrostan człowieka (ecosystems and human well-being) – rysunek.

Ich pojawienie się zależy od biotycznych i abiotycznych struktur i procesów zachodzących w obrębie ekosystemu (grupy ekosystemów). Dzięki tym strukturom i procesom ekosystem funkcjonuje (np. odnawiają się zasoby wód podziemnych i ograniczany jest spływ powierzchniowy, „produkowany” jest i pochłaniany dwutlenek węgla, minimalizowany jest proces erozji, przemieszczają się organizmy żywe). Człowiek wykorzystuje to funkcjonowanie dla swoich celów, pobiera usługi (np. ograniczenie zanieczyszczeń, ochrona przeciwpowodziowa, łagodzenie skutków „wyspy ciepła”), które przekładają się na określone korzyści dla jego życia i gospodarki. Korzyści te, przynajmniej w części, można wycenić w wartościach monetarnych.

Usługi ekosystemowe a polityka

W bardzo już dziś obfitej literaturze, poświęconej usługom ekosystemowym, jako przełomowe cytowane są opracowania Constanzy i in.4 oraz Dailly8. Do wyobraźni przemawia, a w gruncie rzeczy chyba ją przekracza, rezultat prac zespołu Constazy, który oszacował, że wartość funkcjonowania biosfery (której większość znajduje się poza rynkiem) wynosi od 16 do 54 bilionów dolarów rocznie (zbadano wartość 17 rodzajów świadczeń/usług ekosystemów dla 16 biomów). Obecnie ogólnoświatową literaturę poświęconą badaniom różnych aspektów świadczeń/usług ekosystemowych trzeba liczyć w tysiącach publikacji. 

Oficjalne strony internetowe Komisji Europejskiej (DG Environment), liczne poradniki oraz strony internetowe organizacji proekologicznych skłaniają do wniosku, że koncepcja usług ekosystemowych powoli wchodzi do świata polityki (określanie priorytetów) i zarządzania (określanie sposobów), pomagając sterować ochroną i korzystaniem z zasobów przyrodniczych na różnych poziomach zarządzania i w odniesieniu do różnych typów obszarów. Nie jest to jednak idea w pełni zoperacjonalizowana, gotowa do zastosowania w praktyce. Przeciwnie, budzi wiele dyskusji na różnych etapach jej wdrażania i jest ciągle jeszcze przedmiotem badań, podejmowanych w różnych skalach przestrzennych oraz w związku z różnymi praktycznymi potrzebami oceny i wyceny usług ekosystemowych. 

Trzy zagadnienia

W uproszczeniu można powiedzieć, że na obecnym etapie rozwoju idei, badania i próby zastosowań praktycznych koncentrują się wokół trzech zasadniczych zagadnień: 1) identyfikacji i klasyfikacji, 2) mapowania, 3) oceny i wyceny. Łatwo dostrzec, że zagadnienia te są wzajemnie powiązane, a we wspomnianych badaniach i zastosowaniach praktycznych występują zwykle w różnych kombinacjach. Jednak na potrzeby tego artykułu zostaną one scharakteryzowane odrębnie. 

Identyfikacja i klasyfikacja usług ekosystemowych – to zagadnienie jest najbardziej zaawansowane z punktu widzenia krystalizacji koncepcji. Jest to ...