Brązowy pojemnik na bioodpady powinien już zagościć na osiedlach i przy domach w Poznaniu i okolicznych gminach. Problem w tym, że w mieście ciężko natknąć się na nowy kosz, a mieszkańcy zdają się nie wiedzieć o czekającej ich zmianie. Kłopotliwa pozostaje też kwestia tego, kto zapłaci za nowe pojemniki.

Od 1 stycznia 2018 r. w Poznaniu obowiązywać będą nowe zasady segregowania odpadów. Nowością jest segregacja odpadów ulegających biodegradacji, ze szczególnym uwzględnieniem bioodpadów.

Ekoświadomość mieszkańca

Pomimo, że Związek Międzygminny GOAP, który zajmuje się gospodarką odpadami w Poznaniu i okolicznych gminach, zapewnia edukacje ekologiczną w tym temacie poprzez lokalne media i swoją stronę internetową, to większość poznaniaków nie zdaje sobie sprawy z nadchodzących zmian.

CCJ 300 x 250

Edukacja odgrywa tu kluczową rolę, ponieważ to na mieszkańcach ciążyć będzie obowiązek prawidłowej segregacji odpadów kuchennych w domach. To jedna z najważniejszych nowości w zbiórce odpadów.

CZYTAJ TAKŻE: Zbiórka bioodpadów w Poznaniu ruszy w 2018 r.

Związek Międzygminny GOAP wyjaśnia, że to zarządcy/administracje budynków (np. spółdzielnie mieszkaniowe, czy wspólnoty mieszkaniowe) będą informować o nowych przepisach i związanych z tym zasadach segregacji mieszkańców.

Potwierdza to jedna z poznańskich wspólnot mieszkaniowych – oprócz zorganizowania spotkania z lokatorami, zostaną umieszczone również ulotki informujące na czym polega segregacja bioodpadów.

Kto zapłaci za brązowy pojemnik?

Stawki opłat za odbiór i zagospodarowania odpadów w Poznaniu i okolicznych miejscowościach nie ulegną zmianie po 2018 r. Zakup i utrzymanie nowych pojemników oraz odbiór bioodpadów to jednak dodatkowy koszt. Kto go pokryje?

Jak podaje GOAP, pojemniki służące do zbierania odpadów ulegających biodegradacji będą musieli kupić właściciele nieruchomości, czy spółdzielnie mieszkaniowe. Te drugie już w maju głośno protestowały przeciwko takiemu rozwiązaniu.

Właściciele domów jednorodzinnych również muszą sami kupić nowy pojemnik. Mogą wybrać kosz o pojemności od 120 l do 240 l, w zależności od potrzeb. Natomiast nieruchomości zamieszkane wielorodzinne może wyposażyć:

  • w pojemnik do gromadzenia odpadów BIO o pojemności od 120 l do 1 100 l, w zależności od potrzeb.
  • w pojemnik do gromadzenia odpadów zielonych o pojemności od 120 l do 33 000 l, w zależności od potrzeb.

W przypadku spółdzielni mieszkaniowych to wyjścia są dwa, lecz za oba zapłaci mieszkaniec. Pierwszy wariant zakłada zakup pojemników i zapewnienie ich czyszczenia, a drugi dzierżawę i wszelką związaną z nimi obsługę  przez firmę zewnętrzną. Ważne jest również ustalenie częstotliwości odbioru bioodpadów, większą w sezonie letnim, a odpowiednio rzadszą w zimowym.

Kompostowanie na własną rękę

Co ciekawe, przepisy w Poznaniu zezwalają na nieposiadanie brązowego pojemnika. Pod warunkiem, że nieruchomość wyposażona jest w kompostownik.

– W przypadku posiadania przez właściciela nieruchomości kompostownika
(…) nie ma obowiązku wyposażania nieruchomości w pojemniki do gromadzenia odpadów ulegających biodegradacji. Ważne jest to aby te opady te nie znalazły się w zmieszanych
odpadach komunalnych – wyjaśnia GOAP.

Z kolei jeśli zadeklaruje się nieselektywną zbiórkę odpadów, to i tak konieczne będzie wyposażenie domu czy bloku w pojemnik na odpady zielone.

Co wyrzucamy do brązowego pojemnika?

Bioodpady to odpady ulegające biodegradacji z ogrodów i parków, odpady spożywcze i kuchenne z gospodarstw domowych, gastronomii, zakładów zbiorowego żywienia, jednostek handlu detalicznego, a także porównywalne odpady z zakładów produkujących lub wprowadzających do obrotu żywność.

Resztki żywności (bez mięsa), obierki owoców i warzyw, nie nadające się do jedzenia owoce i warzywa, skorupki jaj, a także fusy po kawie i herbacie, resztki kwiatów nie mogą, jak dotychczas trafiać do pojemnika na odpady zmieszane, tylko do specjalnie do tego dedykowanego – brązowego pojemnika, lub worka, oznaczonego “odpady bio”.

Natomiast liście, skoszona trawa, rozdrobnione gałęzie i pozostałości roślinne należy wrzucić do pojemnika oznaczonego “Odpady zielone”. Nie mogą do nich trafić: ziemia, kamienie, popiół, a także odchody zwierząt, mięsa, czy też kości.

Jakiego rodzaju resztki odpadów trafiają do przeznaczonego dla nich pojemnika jest istotne, by móc je następnie odpowiednio zagospodarować. Chodzi o to, aby bioodpady i odpady biodegradowalne nie były traktowane jak zmieszane i nie trafiały na składowiska.

Segregowanie bioodpadów daje wiele możliwości. Można z nich uzyskać energię cieplną, energię elektryczna lub kompost. Dlatego tak ważna jest jakość zbieranych odpadów, a z tym wiąże się świadomość samych segregujących śmieci w domach, jak i zorganizowania do tego odpowiednich warunków.

Z tego też względu w Poznaniu była prowadzona pilotażowa zbiórka odpadów ulegających biodegradacji, ze szczególnym uwzględnieniem bioodpadów, by od 1 stycznia 2018 r. objąć cały obszar aglomeracji Związku Międzygminnego „Gospodarka Odpadami Aglomeracji Poznańskiej” (GOAP).

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

3 Komentarze

  1. bolo cinki_ artykułu jest o braku edukacji ekologicznej nt. obowiązującej do 1 stycznia br. zbiórki bio. 5 lat temu nie powstały standardy, stąd bałagan w kolorystyce i zbieranych selektywnie frakcjach odpadów. Mieszkańcy powinni wiedzieć, gdzie i jakie śmieci wrzucać, a także za co płacą.

  2. Bezsens. Lepiej niech wszystkie domy zaopatrzą się w młynek do odpadow w zlewozmywaku. I wspomniane obierki z ziemniakow, pomaranczy czy inne do niego wywalają. One trafia do kanalizacji i potem te odpady i tak trafia na wysypisko a na wysypisku i tak z nich beda odbierac Biogaz. Zas wywalajac do pojemnika Bio trafia na wysypisko jako kod odpadu. Wiem bo jezdzilem smieciarka w PL i taka prawda. Dlatego uwazam ze rozsadniej jakby blokowiska mialy mlynki do odpadow raz ze czysciej a efekt ten sam. Nawet uwazam ze bardziej ekologiczny bo resztki z zarcia w kanalizacji to wiecej metanu i szybszy ich rozklad gdyz rozdrobnione.

  3. Boże kochany o czym jest ten artykuł ? Poznań ma instalację gotową do pracy, jedyną taką w kraju, bo reszta rozwiązań to technologiczne buble wciśnięte nam za dofinansowania UE, które dziś nie wytwarzają nic oprócz 19 05 99 czyli materiał i tak do składowania. Od dwóch lat instalacja praktycznie stoi !. O pojemnikach i kto za to zapłaci to powinno się gadać 5 lat temu.

Skomentuj