Policjanci ze Śląska rozbili dwie grupy przestępcze, których członkowie porzucili 14,5 tys. ton niebezpiecznych odpadów. Szkodliwe substancje zakopywali w ziemi albo wylewali do lasu; w kilku miejscach doprowadzili do skażenia gruntu. Dotychczas zarzuty usłyszało 27 osób.
W Białymstoku nie ma procederu sprowadzania odpadów z Warszawy, jedyne były sprowadzone w latach 2015 - 2016 jako tzw. frakcja energetyczna - oświadczyła w środę komunalna spółka Lech, prowadząca białostocką spalarnię.
Na polach w okolicach Trzebnicy odnaleziono odpady ropopochodne i substancje chemiczne. Służby poinformowała przypadkowa osoba.
Nie żyje Mariusz Małynicz - były, wieloletni prezes Zakładu Gospodarki Odpadami w Jarocinie. Miał 43 lata.
Przyjmowanie odpadów spoza województwa, czyli złamanie zasady bliskości, brak wymaganych dokumentów i przekroczony czas pracy instalacji - to zarzuty, jakie Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska w Białymstoku stawia tamtejszej spalarni i zarządzającej nią spółce Lech. Instalacji grozi cofnięcie pozwolenia zintegrowanego, utrata dofinansowania unijnego, a być może także zamknięcie. Spółka odpiera zarzuty. Sprawa trafiła już do sądu.










