Całkiem niedawno miałem przyjemność być na chwilę ekspertem-komentatorem podczas Poznańskiej Ligi Debat, turnieju debat oksfordzkich – tym razem poświęconych tematowi relacji między naturą a infrastrukturą.

Przed uczestnikami postawiono tezę: „Dla zdrowia psychicznego człowieka rozwój natury w ośrodkach miejskich jest ważniejszy niż rozwój infrastruktury”. Temat o tyle dyskusyjny, że można zebrać całkiem fajne argumenty lub się całkowicie pogubić i przegrać obronę dobrze brzmiącej tezy.

I rzeczywiście, starły się dwie strony dyskutantów posługujących się najróżniejszą argumentacją, choć najczęściej odwoływano się do spraw zdrowia psychicznego, próbując udowodnić – z jednej strony – że ludzie „uciekają z miast” dla poprawy zdrowia psychicznego, a z drugiej – że bez infrastruktury szpitalnej niewiele się zdziała dla leczenia chorób psychicznych.

Uliczny harmider i…

Nie chcę relacjonować tej debaty, która, choć ciekawa, była tak żywiołowo poprowadzona, że trudno było nadążyć z notowaniem argumentów, ale próbować namówić Państwa do refleksji: jak każdy z nas by odpowiedział na tę tezę? Na ile w naszej rzeczywistości polegamy wyłącznie na infrastrukturze, a na ile w rozwoju społeczeństwa „dopuszczamy” naturę i jej rolę w budowaniu zdrowego (również psychicznie) społeczeństwa i społeczności lokalnych?

W tej debacie młodzi dyskutanci starali się wykazać opozycję między „podejściem infrastrukturalnym” a „podejściem natur...