Jednym z największych wyzwań dla wielu firm z sektora produkcji, także dla zakładów przetwarzania zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego oraz zużytych baterii, było zapewnienie bezpiecznych warunków pracy pracownikom fizycznym i biurowym. Ale to nie jedyne koszty, jakie ponosimy w związku z epidemią – mówi Robert Wawrzonek z Remondis Electrorecycling w rozmowie z Portalem Komunalnym.

Ryzyk w branży elektroodpadów jest znacznie więcej. To m.in. wzrost kosztów, związany choćby z koniecznością zakupu masek, rękawiczek czy płynów do dezynfekcji dla pracowników. Trudnym do oszacowania kosztem jest spadek wydajności pracy, spowodowany koniecznością wprowadzenia zmian organizacyjnych i absencją pracowników.

Zakłócenia w łańcuchu dostaw i odbiorów to kolejny problem – już dzisiaj zakłady mierzą się ze skokowym spadkiem konsumpcji, a w konsekwencji spadkiem ilości generowanych odpadów. O ile znaczna handlu sprzętem nowym przeniosła się do Internetu, to znacznie gorzej wygląda sytuacja w zakresie systemów zwrotów i odbiorów.

W końcu zupełnie nieprzewidywalny w ostatnich tygodniach stał się rynek głównych frakcji odpadów, powstających w  zakładach przetwarzania ZSEE. Złom stalowy, miedź, aluminium, ołów, nikiel, tworzywa sztuczne – wystarczy spojrzeć na oficjalne dane z rynku, np. londyńskiej giełdy, aby od razu zauważyć kilkunastoprocentowe spadki na wszystkich tych frakcjach.

– Zakłady mają dwa wyjścia z tej sytuacji. Mogą próbować wziąć dodatkowe koszty na siebie lub – co wydaje się bardziej uzasadnione – przenieść je na zbierających ZSEE poprzez obniżkę cen zakupu. To jednak powoduje, że przynajmniej w krótkim horyzoncie czasowym możemy mieć do czynienia ze spadkiem ilości zużytego sprzętu trafiającego do zakładów przetwarzania – mówi R. Wawrzonek.

Zbierający bez finansowania na pewnym poziomie przestaną aktywnie pozyskiwać elektroodpady, co w konsekwencji doprowadzi do sytuacji magazynowania ich w domach. Zjawisko to pogłębi zamknięcie wielu PSZOK’ów, w których mieszkańcy mogą pozbyć się elektroodpadów bez ponoszenia dodatkowych kosztów, a także skupów złomu, gdzie bardziej lub mniej legalnie trafiały cały czas duże ilości wielkogabarytowych odpadów AGD.

Zakłady przetwarzania powinny więc obniżać ceny, jednak z uwagi na zmniejszoną podaż elektroodpadów i konkurencję, nie będą tego robiły. Pogorszy to już i tak trudną sytuację ekonomiczną wielu firm z tego sektora i w konsekwencji zakończyć się może tylko w jeden sposób – niewypłacalnością i upadkiem tych, których zasoby finansowe skończą się najwcześniej.

Koronawirus zagrożeniem dla poziomów recyklingu w branży AGD

Czytaj więcej

Skomentuj