Tworzenie Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie odbywało się bez wystarczających środków finansowych, bez dostatecznej liczby wykwalifikowanych pracowników, a także bez właściwej koordynacji procesu przejmowania zadań i majątku od samorządów oraz z zaniedbaniami w zarządzaniu. To wnioski z raportu Najwyższej Izby Kontroli, która podkreśla, że miało to niekorzystny wpływ na ponad dwuletnie funkcjonowanie tej instytucji.

„Warunków do tego by mogła ona w pełni i właściwie wypełnić swoje zadania nie zapewnili ani pełnomocnik do spraw organizacji Wód Polskich, ani ich prezes, ani władze samorządowe” – czytamy w komunikacie, który ma także zastrzeżenia do nadzoru Ministerstwa Gospodarki Wodnej i Żeglugi Śródlądowej.

PGW Wody Polskie powstało 1 stycznia 2018 r. w związku z wymaganą przez Unię Europejską reformą prawa wodnego. Nowa, scentralizowana instytucja przejęła zadania samorządów i obowiązki Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej oraz siedmiu regionalnych zarządów zajmujących się gospodarowaniem wodami.

Reforma miała także rozwiązać problem ciągłego niedofinansowania takich zadań, dzięki adekwatnym do potrzeb, pozabudżetowym środkom publicznym mającym pochodzić głównie z opłat za usługi wodne (np. za pobór wód czy naruszanie warunków korzystania ze środowiska).

Jak zauważa NIK, Wody Polskie utrzymują się m.in. z opłat za usługi wodne i z dotacji pochodzących z budżetu państwa. W komunikacie stwierdza także, że po kontrolach wykonania budżetu państwa w 2018 i 2019 r. NIK nie miała możliwości zweryfikowania czy dane zawarte w sprawozdaniach z wykonania planów finansowych instytucji są wiarygodne.

„Sprawozdanie dotyczące 2018 r. zostało udostępnione Izbie w przedostatnim dniu kontroli, a rozbieżności między danymi jakie w nim podano, a danymi przedstawionymi w trakcie kontroli sięgały kilkuset milionów zł.” – czytamy.

Zdaniem NIK, wskazane przez Izbę nieprawidłowości dotyczące finansów to konsekwencja „niewłaściwego przygotowania Wód Polskich do podjęcia zadań jakie postawiono przed tą instytucją, a także skomplikowany proces jej tworzenia i organizacji”.

Chaos organizacyjny

Pełnomocnik do spraw organizacji Wód Polskich został powołany 5 września 2017 r. (pierwszy pełnił tę funkcję przez nieco ponad 2 miesiące, drugi – do 16 stycznia 2018 r., czyli do czasu powołania Prezesa PGW WP). NIK zauważa, że nie przyznano mu jednak żadnych środków na realizację wyznaczonych zadań i nie wskazano jednostki, która miałaby go obsługiwać.

„W efekcie, wyznaczeni pełnomocnicy realizowali swoje zadania przy pomocy pracowników i środków Krajowego oraz regionalnych zarządów gospodarki wodnej” – zauważają kontrolerzy.

Przepisy nie regulowały także kwestii przejęcia od marszałków województw, starostów i gmin lokali niezbędnych do organizacji siedzib nowo utworzonych terenowych jednostek Wód Polskich. W każdym przypadku konieczne były uzgodnienia w władzami samorządowymi lub korzystanie z usług rynku nieruchomości.

W dniu powstania Wód Polskich, Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej oraz regionalne zarządy rozpoczęły działalność w nowej strukturze organizacyjnej, „przy czym np. budżet Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie był w 2018 r. na tym samym poziomie jak w roku poprzednim, mimo dwukrotnego wzrostu liczby jednostek, które nadzorował” – czytamy w komunikacie NIK.

Dochodziło do sytuacji, że niektórzy pracownicy używali prywatnych laptopów, za własne pieniądze kupowali papier i tonery. Brakowało też drukarek i kserokopiarek i dostępu do sieci internetowej.

Brakowało także wykwalifikowanej kadry w liczbie, która „gwarantowałaby prawidłową i terminową realizację zadań”.

„Wpływ na problemy kadrowe, zdaniem NIK, miały także zaniedbania ze strony kierownictwa PGW WP, które powinno było przeanalizować przyczyny tego zjawiska i podjąć adekwatne działania” – uważają kontrolerzy. „Nie doszło do tego, co wg Izby było działaniem nierzetelnym, zwłaszcza w sytuacji gdy Wody Polskie właśnie brakiem pracowników tłumaczyły nierealizowanie niektórych zadań czy niewłaściwą realizację innych” – podkreślają.

Odwołanie rozpatrywane dwa lata

W 2018 r. wydawanie pozwoleń wodnoprawnych, w większości skontrolowanych spraw odbywało się z opóźnieniem (w skrajnym przypadku wyniosło 238 dni).

„Dyrektorzy kontrolowanych placówek tłumaczyli to brakiem pracowników, zwłaszcza tych z doświadczeniem oraz dużą liczbą wniosków.

Postępowania odwoławcze były rozpatrywane z opóźnieniem od 34 do 695 dni. „Jedno, w trakcie kontroli NIK, pozostawało nierozstrzygnięte przez 730 dni”.

Kontrola NIK wykazała też nieprawidłowości związane z naliczaniem i egzekwowaniem opłat za usługi wodne, co miało wpływ na przychody firmy. „W 2018 r. i 2019 r. jednostki organizacyjne Wód Polskich wydały w sumie ponad 3,5 tys. decyzji administracyjnych, w których opłaty te, np. w wyniku reklamacji, zostały obniżone lub podwyższone w stosunku do tych podanych w informacjach na dany rok. Tymczasem zgodnie z prawem, zmiana wysokości opłaty powinna mieć formę nowej informacji, a nie decyzji” – czytamy w komunikacie NIK.

Zdaniem Izby „(…) Prezes PGW WP nie zapewnił skutecznego nadzoru nad prawidłowością ustalania i egzekwowania opłat wodnych”.

Ochrona przed powodzią

Jednym z podstawowych zadań PGW Wody Polskie, z punktu widzenia obywateli jest zapewnienie im ochrony przed powodzią. Zdaniem NIK, działania w tym zakresie były „na ogół prawidłowe, ale nie w pełni wystarczające”. Cztery z sześciu kontrolowanych Regionalnych Zarządów Gospodarki Wodnej nie przeprowadziły w latach 2018-2019 żadnej kontroli związanej z ochroną przed powodzią. W pozostałych dwóch takie kontrole przeprowadzono w trybie interwencyjnym.

Zdaniem NIK, „(…) brak lub niewystarczające działania dyrektorów regionalnych zarządów gospodarki wodnej dotyczące takich kontroli były postępowaniem niezgodnym z prawem, czego skutkiem mogło być niezapewnienie właściwej ochrony ludności i mienia przed powodzią”.

Zbyt niskie dotacje dla służb państwowych

1 stycznia 2018 r. PGW Wody Polskie przejęło od budżetu państwa finansowanie działalności służb, które wykonują kluczowe zadania z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa – hydrologiczno-meteorologicznej (PSHM), hydrogeologicznej (PSH) oraz do spraw bezpieczeństwa budowli piętrzących (PSBBP).

W 2018 r. i w 2019 r. to finansowanie miało formę dotacji udzielanych na podstawie wniosków składanych przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej – Państwowy Instytut Badawczy oraz Państwowy Instytut Geologiczny – Państwowy Instytut Badawczy.

W 2018 wniosek dotyczący PSHM opiewał na 80 mln, służba dostała niecałe 65 mln zł. PSH zamiast ponad 37 mln zł – nieco ponad 8 mln zł. W 2019 r. te dysproporcje były już dużo mniejsze, z wyjątkiem PSH, która wnioskowała o 26 mln zł, a otrzymała ok. 19,5 mln zł.

Izba stwierdziła także nieprawidłowości w sposobie rozliczania dotacji, które dotyczyły 2019 r.

NIK podkreśla, że „PGW Wody Polskie nie było w stanie zapewnić służbom stabilności finansowej, co doprowadziło do nowelizacji ustawy Prawo Wodne”. Instytucje te od 1 stycznia 2020 r. są one finansowane z budżetu państwa.

Zmiany dokonano również w sprawie przyrządów pomiarowych. Do 31 grudnia 2020 r. PGW WP miało w nie wyposażyć wszystkich zobowiązanych do ponoszenia opłaty za usługi wodne.

W okresie kontrolowanym przez NIK nie przygotowano jednak harmonogramów wymiany tych urządzeń. :Prezes Wód Polskich tłumaczył, że zgodnie z nowymi przepisami i przyrządy, którymi już się posługiwano, i te dostępne na rynku powinny najpierw przejść oficjalną procedurę legalizacyjną. „Ponieważ w tak krótkim czasie nie było możliwe przeprowadzenie tak wielkiego przedsięwzięcia, zmieniono przepisy” – uważa Izba. „Dzięki temu wcześniej używane przyrządy pomiarowe są poddawane jedynie uproszczonej procedurze, pełną muszą przechodzić wszystkie nowe. Odroczono też termin zakończenia całej operacji do 31 grudnia 2026 r., czyli o sześć lat”.

Pełny komunikat NIK oraz raport pokontrolny dostępne są TUTAJ.

Czytaj więcej

Skomentuj