W pierwszej trójce Bośnia i Hercegowina, potem Macedonia. Piątkę zamyka polskie Jaworzno… Greenpeace publikuje raport o stanie powietrza w Europie. Nie jest dobrze. Przecież stać nas na więcej.

To nie zawody sportowe, a szkoda, bo w wyścigu o puchar niskiej emisji zawsze jesteśmy w czołówce. Niezależnie od tego, jaki ośrodek badawczy organizuje eliminacje, miejsca zajmujemy wysokie, a nasz kraj jest silnie reprezentowany przez wiele dusznych miast.

Ostatnio zawody na smog zorganizował Greenpeace. Na linii startu stawiło się pięćdziesięciu zawodników z całej Europy. Reprezentacja Polski postawiła na szczęśliwą trzynastkę. Nie zabrakło doświadczonego arbitra w postaci Air Visual, który zliczał wyniki do ostatniego PM2,5.

Polska w czołówce rankingu smogowego

Niestety to Bośniacy obstawili podium. Pierwsze miejsce to imponujący wynik 55,6 mikrograma pyłu PM 2,5 na metr sześcienny średnio na rok. Tuż za nimi Macedończycy, którzy tym razem okazali się być lepiej przygotowanymi niż Polacy. Komentatorzy przyznają, ze sporym zaskoczeniem był brak reprezentacji Serbii w tym zestawieniu, która nie powtórzyła wyczynu z grudnia – sięgnęli wówczas po brąz.

Ale wróćmy nasze podwórko. Pierwszą piątkę zamyka śląskie Jaworzno ze średniorocznym poziomem pyłów PM2,5 o wyniku 38,9 mikrogramów na metr sześcienny. Smogowi eksperci spodziewali się co prawda wysokiego miejsca drużyny z Polski, jednak oczy komentatorów skierowane były głównie na Kraków, czy Katowice. Te zajęły jednak kolejno drugie i trzecie miejsce w polskim zestawieniu, plasując się jednocześnie na 9 i 15 miejscu w klasyfikacji ogólnej.

Warto podkreślić, że Jaworzno pobiło rekord swoim wynikiem czterokrotnie przekraczając normy dla pyłów zawieszonych PM2,5 Światowej Organizacji Zdrowia. Biorąc pod uwagę, że pyły te są jednymi z najbardziej szkodliwych dla zdrowia zanieczyszczeń powietrza, radość jest poczwórna.

“W Jaworznie prawie nie ma smogu”

Dlaczego Jaworzno okazało się takim zaskoczeniem? Sekret tkwi w strategii. Jeszcze w grudniu, w wywiadzie dla “Gazety Wyborczej” prezydent miasta twierdził, że: “w Jaworznie w zasadzie prawie nie ma smogu, problem bywa okresowy i tylko w niektórych miejscach”.

Grafika: Greenpeace/IQAir/Air Visual/Marta Kondrusik

Cóż, zagrywka znana już w średniowieczu, kiedy to najwięksi wojownicy nie brali udziału w turniejach rycerskich o względy króla i dam, a jedynie bacznie przyglądali się konkurencji.

Nie to, że nie mieli ochoty kruszyć kopii, po prostu nie zamierzali zdradzać swych prawdziwych umiejętności dopóki nie będzie to konieczne na prawdziwym polu walki. Dobry strateg nigdy nie odkrywa swoich kart. Tym większe brawa należą się selekcjonerom Jaworzyna.

Niby dobrze, a jednak niedosyt pozostał. Dziwi trochę fakt, że do najlepszych ciągle nam  brakuje (16,9 mikrograma do zwycięzcy), mimo że przygotowani jesteśmy lepiej. Lata intensywnego treningu sprawiły, że nasze płuca tolerują więcej toksyn, aniżeli płuca większości europejskich rywali.

Wydolności w tym zakresie zazdroszczą nam choćby Anglicy, Niemcy, czy Francuzi. Gdy ci ostatni chowają się za firankami z powodu alarmów smogowych, my zapraszamy się na rodzinne pikniki pod chmurką lub urządzamy uliczne maratony po centrach miast.

W szatniach i blokach startowych krążą nawet plotki, że podwyższony próg tolerancji Polaków na rakotwórcze pyły miałby się wiązać ze stosowaniem dopingu.

To nieprawda, my po prostu później ogłaszamy alarmy smogowe, by być najlepszymi. Trening czyni mistrza i wierzę, że stać nas na więcej. Udowodnimy to kolejnym razem, jeszcze w tym lub w następnym sezonie.

Nadzieja na wyższe miejsca płynie choćby z ostatnich doniesień Krakowskiego Alarmu Smogowego. KAS oszacował, że spośród przeszło 48 tys. “kopciuchów” działających w 14 gminach okalających Kraków, w zeszłym roku wymieniono trochę ponad 1,7 tys. Z tym tempem szanse na podium mamy spore.

Póki co jednak pucharu niskiej emisji nie ma, ale… “nic się nie stało – Polacy – nic się nie stało”.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj