Każdy chciałby przysiąść na ławeczce, choćby na chwilę, by dać odpocząć zmęczonym nogom lub spokojnie zebrać myśli. Pod warunkiem, że jest ona gdzieś w pobliżu. Bo nawet obecnie, gdy nie ma większego problemu z dostępnością ławek, czasami zdarza się, że nie ma jej właśnie na naszej trasie. W dawnych czasach było podobnie, a może nawet jeszcze gorzej.

Dla przykładu można podać, że na początku 1821 r. w Ogrodzie Saskim, ulubionym miejscu spacerów i spotkań towarzyskich urzędników i osób z wyższych sfer Warszawy, było 85 drewnianych ławek. A w tym czasie mieszkało tutaj 100 tys. osób. Z tego względu w czerwcu tego samego roku Kommissya Rządowa Spraw Wewnętrznych i Policyi, która zarządzała tym terenem, ogłosiła licytację na wykonanie 20 nowych ławek. Z kolei w lutym 1824 r. ogłoszono licytację na wykonanie w Ogrodach Saskim i Krasińskich „(…) 84 sztuk nowych ławek ogrodowych z drzewa, malowanych oleyno (…) na reparacyją w części i pomalowania 123 sztuk takichże ławek (…) na wyrobienie 4rech ławek kamiennych z Rządowego ciosu (…)”1. Mimo tych zabiegów i tak „stale brakowało ławek lub stare i spróchniałe siedzenia szpeciły (…) i od siedzenia odstręczały”. Najlepszym dowodem potwierdzającym tę opinię była kolejna licytacja w kwietniu 1824 r., ale nie na nowe ławki, a na sprzedaż 62 starych. W efekcie obu licytacji przybyły więc tylko 22 nowe ławki. A wtedy w Warszawie było już 120 tys. mieszkańców. I co ciekawe, obydwa ogrody były jedynymi miejscami, gdzie były ustawione te proste, ale jakże przydatne przedmioty.

Pierwsze żeliwne meble ogrodowe

Zaczęło się to zmieniać dopiero od 1849 r., gdy miejsca te stały się własnością miasta. Jak pisał badacz dziejów Warszawy, Franciszek Sobieszczański, z czasem „(…) stare, niekształtne i w małej ilości drewniane siedzenia, przedtem w główniejszych tylko alejach rozstawione, zastąpiono liczniejszemi nierównie, zgrabnymi, w połowie żelaznymi ławkami (…)”2. Wspomniane tutaj żelazne, a właściwie żeliwne ławki były u nas nowością, chociaż w takich krajach jak Anglia czy Niemcy używane były już od początku XIX w. Związane było to z poprawą procesu wytopu żeliwa (m.in. przez zastosowanie koksu jako paliwa). Umożliwiało to masową i w miarę tanią produkcję różnych wyrobów, nawet o skomplikowanych kształtach, i to nie tylko części maszyn, ale także wyrobów użytkowych. Były to m.in. cieszące się dużą popularnością żeliwne meble ogrodowe, które jako pierwsza na ziemiach polskich zaczęła wytwarzać słynna odlewnia założona w 1822 r. przez Anglików – Braci Evans. Jednak pierwsze żeliwne ławki, jakie pojawiły się w Warszawie, nie pochodziły z tej odlewni. W maju 1858 r. jedna z gazet napisała, że „(…) w tych dniach nadejść ma z Frankfurtu n. M. kilkanaście ozdobnych ławek żelaznych, a znaczniejsza liczba takowych przygotowuje się w fabryce PP. Evans, Lilpop i Spółka (…)”. Nie byli to jednak jedyni dostawcy ławek. Bowiem w połowie 1859 r. Ogród Krasińskich „(…) przyozdobiony został w nowe żelazne ławki, w tym samym guście jak znajdujące się już w Ogrodzie Saskim. Ławki te tak w pierwszym jak drugim ogrodzie, pochodzą ze znanej już giserni i fabryki odlewów żelaznych pod firmą K. Rudzki i współki (…)”. Do Ogrodu Botanicznego w 1865 r. kupione zaś zostały „z Zakładu Rolniczo-Przemysłowo- Leśnego P. Ostrowskiego 4ry ławki żelazne, nader wygodne i ozdobne, po cenie Rb. 13 za sztukę”3.

Sytuacja w mniejszych miastach

W innych, mniejszych miastach było różnie, ale już nie tak dobrze. Skromne budżety i ważniejsze problemy nie zawsze pozwalały na wydawanie pieniędzy na takie „zbytkowe” rzeczy. Na przykład w Petrokowie (czyli dawnym Piotrkowie) w 1873 r. były dwa ogrody publiczne, lecz, jak pisał jeden z mieszkańców, „są za małe do spacerów i przedstawiają obraz wielkiego zaniedbania; aleje są wązkie, brak w nich ławek – naliczyłem wszystkich ośm”. Podobnie było w Lublinie, gdzie władze w 1871 r. sprezentowały mieszkańcom „cztery ławki żelazne nieruchome”. Lecz rzadko mogli z nich korzystać, gdyż prawie cały czas były okupowane przez „(…) wierzycieli polujących na swych dłużników i faktorów polujących na zarobek. Z miejsca bowiem tego można widzieć prawie wszystkich przyjeżdżających i wyjeżdżających (…)”. W późniejszych latach widać było oznaki niewielkiej poprawy, gdyż w 1908 r. magistrat wyasygnował 160 rb. na kupno dwudziestu ławek, a w budżecie na 1914 r. zaplanowano kupno kolejnych dwudziestu ławek za kwotę 498 rb.4. Trzeba jednak przyznać, że były od tego wyjątki, np. w Kaliszu ok. 1874 r. w miejskim parku ustawiono kilkadziesiąt żelaznych ławek. Albo w Łęczycy, w zabytkowym ogrodzie publicznym i alei spacerowej, gdzie, jak pisał „Kaliszanin” w 1876 r., „dla większej wygody i o...